• Zaloguj Zarejestruj

    Zbieraj

    Nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Interested in getting rewards for free?
    $5 for every new user with code: EARNWEB5
    Register in browser or download mobile app to redeem your bonus:
    Register Download
    Earnweb QR

    Oceń artykuł "The Dream Machine - recenzja"

    (5/5) 4 oceny
    Gromus, 6 lutego 2017 15:48

    The Dream Machine - recenzja

    Zeszłej nocy skończyłem piąty, przedostatni rozdział The Dream Machine. Położyłem się dwie godziny po północy, a zasnąłem o czwartej. Byłem tak samo podekscytowany jak wtedy, gdy - z burzą szalejącą za oknem i jeszcze większą burzą w sercu pożegnałem się z czwartym odcinkiem. :( 

     The Dream Machine wygrywa z Walking Deadem. Wygrywa w zasadzie z każdą przygodówką, w jaką kiedykolwiek grałem i samemu trudno mi w to uwierzyć w dobie wymuskanych, trójwymiarowych tytułów. Szwedzki point'n'click nie jest ładny, jeśli zestawi go się z oczekiwaniami typowych współczesnych graczy.Postacie mają zdeformowane twarze, dwuwymiarowe otoczenie w pierwszym odcinku nie jest ani przesadnie pomysłowe, ani nie ma ostrych tekstur, wymagająca technika poklatkowa sprawia, że animacjom brakuje płynności, a dialogi nie są udźwiękowione.

     Naturalnie zabawa zaczyna się bardzo spokojnie - do nowego mieszkania wprowadza się młode małżeństwo. Wkrótce odkrywa, że ktoś monitoruje ich sypialnię, co ostatecznie doprowadza do sytuacji, w której Vicktor Neff - główny bohater - zaczyna podróżować po snach mieszkańców kamienicy. Oniryczne motywy ogrywane były na setki sposobów przez serki twórcówi choć Cockroach nie odkryło nowego pierwiastka, by dumnie umieścić go na tablicy Mendelejewa, stworzyło idealny związek chemiczny. Taki którego łaknę i bez którego nie chcę żyć. Połączenie napięcia, staroszkolnych zagadek, których istnienie - zwróćcie uwagę, że nie zdarza się to prawie nigdy - w świecie gry naprawdę jest uzasadnione, a także świetnie napisanych, dojrzałych dialogów.

     W jednej z pierwszych scen Victor i Alicia, jeszcze nierozpakowani, siedzą na podłodze nie oswojonego salonu i jedzą śniadanie na przykrytym obrusem kartonie. Niby rozmawiają o śnie Victora, ale w rzeczywistości o tym, co może oznaczać w kontekście ich związku i nowej sytuacji. Podobny element próbowało niedawno wprowadzić Uncharted 4, ale został on zrealizowany naturalniej i nieporównywalnie lepiej. To najpiękniejsza przygoda, jaka przytrafiła mi się od momentu w którym zacząłem świadomie grać. Gra jest świetna! Ocena: 9/10

    Oceń artykuł The Dream Machine - recenzja

    (5/5) 4 oceny

    Komentarze

    świetna recenzja

    28 maja 2020 14:14
    0

    Brzmi świetnie.

    19 października 2019 14:52
    0