• Zaloguj Zarejestruj

    Zbieraj

    Nagrody

    Społeczność

    Jak to działa

    Interested in getting rewards for free?
    $5 for every new user with code: EARNWEB5
    Register in browser or download mobile app to redeem your bonus:
    Register Download
    Earnweb QR

    Oceń artykuł "Gwint - Perła w koronie CDP? Recenzja Homecomingu "

    (4.41/5) 17 ocen
    Matrixon123, 2 grudnia 2018 14:25

    Gwint - Perła w koronie CDP? Recenzja Homecomingu

    To co, partyjkę w Gwinta?

    Po dłuższym czasie ogrywania Gwinta stwierdziłem, iż nastał czas wystawić jakiś artykuł z nim związany, i tak oto narodził się artykuł, który właśnie czytasz, mam nadzieję, że ci się spodoba.
    Co więcej, chciałby wprowadzić moje artykuły na bardziej profesjonalny poziom, dlatego zacznę od tego, od czego zaczynają profesjonaliści:

    Producent: CD Projekt Red
    Cena: Za darmo
    Platformy: GOG, Xbox, PS

    Krótkie wytłumaczenie zasad
    Zasad Gwinta chyba nikomu nie muszę tłumaczyć, ale jeżeli muszę to tak w dużym skrócie: 2 graczy, plansza podzielona na 2 rzędy-bliskie i dalekie starcie. Stawianie jednostek ma nieraz większe, nie raz mniejsze znaczenie, jeżeli gramy wiewiórkami na czele z Brouverem to ma to znaczenie, bo przecież sam jego rozkaz przenosi jednostkę z jednego do innego. Warunki zagrania mogą nam również dawać poszczególne karty, np. Ge'els w bliskim starciu jest kartą zwykłą, bez żadnego efektu, ale już w dalekim, zamienia się w bardzo potężną jednostkę, która aktywuje zemstę jednostki od razu po jej zagraniu. Mimo iż to, co przed chwilą napisałem może brzmieć dla niektórych jak starożytne zaklęcia wypowiedziane w języku elfów z Aen Elle, to obkapowanie zasad Gwinta jest bardzo proste. Ale dobra, miało to być krótkie wytłumaczenie a wyszło jak zwykle, kończąc każdy gracz co turę wyrzuca jednostki z ręki (gdy tego nie zrobisz, odrzucasz losową kartę), siły wyrzuconych jednostek sumują się i wygrywa ten, kto będzie miał większą łączną siłę. A by wygrać, trzeba pokonać przeciwnika w dwóch z trzech rund. Dobra, jeśli chcecie więcej, to zagrajcie, samouczek doskonale wszystko wyjaśnia.

    Wbrew pozorom, ta karta jest prosta do zrozumienia, prostsze wytłumaczenie-jak ginie, to przyzywa się ponownie

    W skrócie: Czy Homecoming jest lepszy?
    Pod wieloma względami-tak, jednak nie wszystkimi. Podczas gdy ogłoszone zostało, że „Gwint powraca do korzeni”, każdy (łącznie ze mną) myślał, że po prostu zostanie przywrócony do mechanik, które znamy z trzeciego Wieśka itp. Jednak nikt (łącznie ze mną) nie spodziewał się usunięcia rzędu jednostek oblężniczych. I tak w sumie to tyle, co mi się w Homecomingu nie podoba, więc przywalę i skomentuję to, na co przywalają się inni gracze. Ma to być skrót, więc odpowiedź brzmi tak, moim zdaniem tak.

    Problemy społeczności
    Omówię tu tylko 4 problemy, do których przywala się społeczność, ponieważ nie chcę zajmować 1/2 artykułu tylko na problemy, muszę omówić jeszcze dużo istotnych kwestii, więc już nie przedłużając:

    Niezrozumiałe opisy kart-dla weteranów karcianek to żaden problem, osobiście, początkowo nie zrozumiałem tylko opisu jednej kart-Saesenthessis i nie mogę powiedzieć normalnie Saskia, bo Saskia to ironicznie inna karta. Jej rozkaz brzmi: Odbierz tej jednostce odporność na okres do końca tej tury. Przez ten czas, myślałem, że „okres do końca tury” trwa cały czas. Moje poglądy zmieniły się jednak gdy grałem już nie pamiętam z kim i właśnie zagrał ów Saesenthessis (te imienia smoków... moim zdaniem i tak jej tatulek ma bardziej skomplikowane), nawet nie wiecie jak się zdziwiłem, gdy na koniec tury odzyskała odporność...

    Smok po lewej to Saesenthessis, a ta po lewej to Saesenthessis w ludzkiej formie, czyli Saskia

    Niezrozumiałe decyzje (względem kart)-ów decyzje to raczej rzadkość, ale czy ktoś potrafi mi wytłumaczyć, dlaczego Draug został przeniesiony z frakcji Potworów do Królestw Północy?! Nie no, za życia do nich należał, ale już nie żyje! Innym przykładem jest Szepczące Wzgórze, które zostało (to raczej rodzaj nijaki) zdegradowano z karty dowódcy na kartę specjalną, ale to jest raczej zrozumiałe, bo teraz, gdy dowódcy są w 3D (wspomnę trochę za chwilkę), trudno byłoby przedstawić ów kartę, jak by to wyglądało? Czarna Mara? Wzgórze? No tu właśnie byłby problem. No i w sumie, to już wszystko, do czego mógłbym się przywalić.

    Spróbujcie mi wmówić, że to nie jest potwór

    Dowódcy jako zwykłe modele 3D-teraz bohaterowie nie pojawiają się bezpośrednio na polu bitwy, tylko aktywują swoje zdolności. Czy to źle? Moim zdaniem nie, bo jedna jednostka mniej u obuch graczy jakoś specjalnie gry nie zmieni. Zmianą jednak uległy jednak ich zdolności, bo np. Eredin, zamiast tworzyć kartę Dzikiego Gonu, daje jednostce odporność i ulepsza go o 4, a to dobrze współgra np. z Ge'elsem (tak, to moja ulubiona karta, dlatego tak często o niej wspominam), ale obaj raczej za sobą nie przepadają (fani sagi Sapkowskiego powinni obczaić, o co mi chodzi).
    Gwent Homecoming nieuwe interface
    Teraz dowódcy po prostu patrzą, jak przebiega bitwa, w sumie jest to bardziej prawdopodobne jeśli chodzi o niektórych dowódców 

    Błędy psujące rozgrywkę-wielu się skarży na owe problemu, jednemu nie aktywował się zapał w pierwszej turze, drugiemu nie dało się zakończyć tury itp. Jednak prawda jest taka, że są to błędy znikome i pojawiają się niezwykle rzadko, ja gram już od dość długiego czasu i nie trafił mi się żaden ani razu i wy raczej też nie musicie się bać.
    Znalezione obrazy dla zapytania gwent homecoming bugs
    Teraz jeszcze Skellige posiadają zasadzki? Co to niby będzie? Hemdall wywołujący Ragh Nar Roog?

    Pay2Win
    Zmora wszystkich karcianek, kupuj boostery za prawdziwe pieniądze, żeby dostać jakieś sensowne karty, typowymi przedstawicielami tego właśnie gatunku to przede wszystkim Hearthstone, lub jak się okazuje-Artifact, karcianka, która miała przebić HSa okazała się grą jeszcze bardziej P2W niż dzieło Blizzarda. W Gwincie zaś ten problem nie występuje, złoto można dostać za wykonywanie zadań dziennych, wygrywania rund i wykonywania kontraktów, za które dostajemy punkty nagród, które wymieniamy w księdze nagród na złoto, beczki, fragmenty kart (waluta, z której tworzy się karty, taki pył z HSa), pył meteorytowy (premium waluta, można za nią kupować najróżniejsze pakiety), a także bohaterów, a jeśli dojdziecie bardzo daleko, to nawet skórki do nich. Na początku dostajemy tego dużo, z czasem jednak coraz mniej, a dalej dość sporo. Przeciętnie na dzień można zarobić do 5 punktów bez kontraktów, a jedynie za wygrywanie partii. Co więcej, gracze, którzy brali udział w becie, otrzymują OGROMNĄ ilość fragmentów kart na start w Homecomingu. Dlatego, jeżeli chociaż na chwilę wszedłeś do Gwinta podczas bety, to jak najszybciej wracaj!
    Znalezione obrazy dla zapytania gwint księga nagród
    Wykupienie całego Złotego Słońca Nilfgaardu trochę kosztuje, ciekawe co na to Emhyr?

    Talie
    Spośród talii można wyróżnić wiele archetypów: wiewiórki mogą grać z Eithne artefaktami, gdyż jej rozkaz idealnie zgrywa się z Sihill-najpotężniejszym artefaktem w grze. Ta talia jest stosunkowo nowa, ale jeszcze w becie było to grane w jakimś pierwiastku ułamka... no dobra, wgl nie było. Są jednak talie grane również w becie, jak i po Homecomigu, najlepszym przykładem jest talia związana odrzucaniem kart na czele z królem Branem Tuirseach. Jednak jedną z najlepszych talii, jak i jednocześnie moją ulubioną jest wcześniej wspomniane combo Eredina z Ge'elsem, wygląda to mniej więcej tak: Wrzucamy Ge'elsa, dajemy mu odporność, zagrywamy w [wulgarne słowo oznaczające „dużo” lub kogoś, kto jest głupi] jednostek z zemstą, która aktywuje się od razu, a później je niszczymy np. Kejranem. Wierzcie mi, to naprawdę op talia, nie mówię oczywiście, że inne takie nie są. Jeśli chodzi o składanie talii to daje to wielką radochę, dużo większą niż np. w Hearthstone'nie. Jedyne co nas ogranicza to koszt werbunku (max. 165 na talie), więc nie możemy napchać pełno jednostek z siłą 10. Karty trzeba dodawać z głową, np. dodanie Starego Grota do talii Ukrytego pod takie HSowe Zoo, czyli wywalamy pełno słabych jednostek, które następnie wzmacniamy kilkukrotnie, sensu nie ma. Minimalna liczba kart w talii to 25, innych ograniczeń nie ma.
    Znalezione obrazy dla zapytania gwent decks
    Bran pod odrzucanie, grany zarówno kiedyś, jak i dziś

    Karciochy
    Karty dzielą się na 4 stopnie rzadkości: zwykła, rzadka, epicka i legendarna. 2 pierwsze to karty brązowe, a pozostała dwójka to karty złote, ma to wielkie znaczenie, gdyż np. paradoks bugowo-czasoprzestrzenny (gracze trzeciego Wieśka zrozumieją) wylatuje z talii, gdy zagramy złotą kartę. Same karty podzielone są na 3 zestawy: klasyczny, Homecoming i Wojna Krwi. Na start dostajemy wszystkie klasyki, nie można nich odczarować (zniszczyć i dostać fragmenty kart), ani transmitować (zamieniać na karty premium dzięki pyłu meteorytowemu), ale można stworzyć ich animowane (premium) wersje. Kart z Homecomingu nie dostajemy na start, ale możemy je trafić z beczek, które kupujemy za złoto, jest to o tyle fajne, gdyż dostajemy 4 karty, a ostatnią wybieramy spośród 3 losowo wybranych, przez co możemy wybrać tę, która najbardziej nam będzie potrzebna, możemy również je tworzyć z fragmentów kart. Karty z Wojny Krwi dostajemy za przechodzenie tytułowej wojny (wspomnę zaraz), w ten sposób otrzymamy jednak karty premium, jeżeli nie mamy Wojny Krwi to nic straconego, możemy stworzyć karty z ów zestawu za pomocą fragmentów kart, jednak zwykłe. Dobra, teraz czas się wsiąść na pojedynczą kartę, ta może być jednostką, kartą specjalną lub artefaktem, wszystkie posiadają koszt werbunku, czym karta mocniejsza, tym ten koszt jest większy. Karty jednostek mają siłę bazową, to właśnie ona liczy się najbardziej w grze, bez niej nic nie wygramy. Karty specjalne to jednorazowe zaklęcia o najróżniejszych efektach, mogą wzmacniać, ranić, wzywać jednostki itp. Karty artefaktów to przedmioty o poszczególnych efektach, np. Sihill, wrzucamy i co turę zadaje 1 obrażeń, później 2, jeszcze później 3 itd., niektóre są jednorazowe, np. Czarna Krew, która zadziała 1 raz, gdy jakaś wroga jednostka zostanie wzmocniona. Pośród artefaktów są również dzieła szatana-zasadzki, które mogą do swojej talii dodać jedynie wiewiórki, aktywują się one, gdy zostanie spełniony jakiś warunek, lub po danym okresie, oczywiście przeciwnik o tym nie wiem.
    Znalezione obrazy dla zapytania gwent ge`els
    Lewy górny to siła bazowa, prawy dolny to koszt werbunku

    Tryby gry
    Obecnie w wersji podstawowej występują tylko 2: zwykła gra, która dzieli się na: trening (walka z botem), potyczka (zwykła, szybka gra) i ranking; drugą opcją jest Arena, tworzymy na niej talię, która działa na zasadzie takiej: komputer daje nam do wyboru 3 karty, a my wybieramy jedną. Koszt werbunku nie obowiązuje na arenie, a liczba kart w talii wynosi 25, wstęp na nią kosztuje 150 złota (strasznie podobne do areny w HSie, też tak sądzicie?). I rozczarowanie, nie ma żadnego, chociażby najmniejszego (nie licząc samouczka) trybu jednoosobowego, nie mówię tu o grze z botem, ale np. tak jak to było w becie, każda frakcja miała 6 wyzwań, które musieliśmy ukończyć i dostawaliśmy nagrodę. Jednak dla tych, którzy gotowi są wyłożyć pieniążki, CDP przygotował Wojnę Krwi (koszt: 99,99 PLN), po jej zakupie otrzymujemy nie tylko elementy kosmetyczne (ramka, tytułu, avatar), ale też premium karty ze specjalnego zestawu. Wszystkich, którzy sądzą, że tylko po to jest Wojna Krwi, muszę niestety zasmucić, jest to bowiem świetna gra, jako królowa Meve-królowa Lyrii i Rivii, stajemy naprzeciw imperium Nilfgaardu i tylko od nas zależy jak to się zakończy. Nie będę opisywał więcej, bo przecież to recenzja Gwinta, a nie Wojny Krwi, ale mimo wszystko jak najbardziej polecam produkcję Redów, wciąga na dłuuuuuugie godziny.
    Znalezione obrazy dla zapytania gwent arena
    Prowadzącego areny chyba nikomu nie muszę przedstawiać

    No i dotarliśmy do końca omówienia, a to oznacza, że czas wygłosić podsumowanie:
    Gwint jest świetną, na pozór trudna do obkapowania grą, wystarczy jednak chwila, żeby zrozumieć wszystkie zasady. Jest to wyjątkowa karcianka, można w nią grać nic nie wydając, co daje jej przewagę nad innymi tego typu grami. Na wielką pochwałę zasługuje muzyka i dialogi kart, które zdecydowanie dodają Gwintowi charakteru. Bardzo dużym plusem jest osadzenie karcianki w znanym uniwersum wykreowanym przez Sapkowskiego, dla fanów każda karta powinna być postrzegana jako znana postać. W grze pojawiają się jednak błędy, które mogą popsuć rozgrywką, ale pojawiają się w szczątkowych ilościach. Dodatkowo jest ona dostępna również na Xboksie i PS'sie, więc nietrudnym do zrozumienia jest fakt, iż posiada synergie z padem, więc możemy grać jak chcemy, nie używając myszki. Brakuje tu jednak najważniejszej platformy dla gier karcianych-platformy mobilnej, wtedy w Gwinta można byłoby grać wszędzie.
    Końcowa ocena wystawiona przeze mnie to 9/10

    Dzięki za przeczytanie
    Mam nadzieję, że artykuł miło się czytało. Mam również nadzieję, że nie ma błędów ortograficznyh. Pozdrawiam. /Mateusz

    Oceń artykuł Gwint - Perła w koronie CDP? Recenzja Homecomingu

    (4.41/5) 17 ocen

    Komentarze

    Ciekawy artykul

    4 grudnia 2018 16:39
    0

    Tak jak wszyscy wyzej stwierdzam ,,bardzo dobry atykuł''

    3 grudnia 2018 16:34
    0

    Zrobiłęś bardzo duży postęp pomiędzy pierwszym a ostatnim artykułem tak dalej :)

    26 maja 2020 12:10
    0

    Spoko

    3 grudnia 2018 20:22
    0

    spoko

    2 grudnia 2018 20:07
    0

    Da się przeżyć

    2 grudnia 2018 20:07
    0

    Super się czytało, dzięki za artykuł :)

    3 grudnia 2018 19:57
    0

    bardzo spoczko

    4 grudnia 2018 14:00
    0

    spoko napisane

    2 grudnia 2018 19:33
    0

    Założenie, że nikomu nie trzeba tłumaczyć zasad Gwinta jest błędne, ale artykuł jest ok

    3 grudnia 2018 11:41
    0